Tajemnice starych dzwonów Torunia i Chełmna
w 500-tną rocznicę ulania wielkiego Tuba Dei spisane

Praca zbiorowa pod redakcją
Tomasza Jaworskiego, Marka Nasieniewskiego i Krzysztofa Przegiętki

Recenzent: dr hab. Ireneusz Mikołajczyk,  prof. UMK, Toruń

© Wydawnictwo TNOiK, Toruń 2001

ISBN 83-7285-054-2 

Książce towarzyszy płyta CD z nagraniem dźwięku dzwonu Tuba Dei. Poniżej prezentujemy streszczenia poszczególnych rozdziałów, a w galerii można obejrzeć kilka wybranych zdjęć.
Na naszych stronach publikujemy również fragmenty teksturecenzje książki.

 

Spis treści

Słowo wstępne,
ks. bp. Andrzej Suski

Wprowadzenie,
T. Jaworski, M. Nasieniewski i K. Przegiętka

I. Dzwony średniowiecznego Torunia,
Waldemar Rozynkowski

II. Dzwony w toruńskim Ratuszu Staromiejskim,
Katarzyna Kluczwajd

III. Dzwony w Chełmnie i ich znaczenie w życiu miasta,
Anna Soborska-Zielińska

IV. Muzyczne aspekty dzwonów,
ks. Mariusz Klimek

V. „Vivos voco, mortuos plango, fulgura frango” - rzecz o dzwonach,
Marek Grzegorz Zieliński

VI. O dawnej i współczesnej sztuce ludwisarskiej,
Bogumiła Felczyńska

VII. Smutne losy towarzyszy Tuba Dei podczas okupacji we wspomnieniach świadka tamtych czasów,
Zdzisław Klemp

VIII. Dzwony Starego i Nowego Miasta Torunia - stan obecny,
Tomasz Jaworski, Marek Nasieniewski, Krzysztof Przegiętka


 

Słowo wstępne

 

 

„Ponad miastem kościelne wystrzelają wieże,

a każda się modlitwą dzwonów w niebo wzbija:

Święty Jan - Święty Jakub - i Święta Maryja -

gędźbą żywych kamieni szeptane pacierze”

Rajmund Bergel  

 

Do najcenniejszych zabytków Torunia należy niewątpliwie dzwon Tuba Dei, ufundowany dla najstarszej świątyni miasta A. D. 1500, „ku chwale Boga i Świętych Janów, Chrzciciela i Ewangelisty”, patronów kościoła parafialnego, gdzie otrzymał chrzest Mikołaj Kopernik.

Łatwo sobie wyobrazić, jakim wydarzeniom historycznym towarzyszył toruński dzwon Tuba Dei, największy ze średniowiecznych dzwonów w Polsce, dwadzieścia lat wcześniejszy od dzwonu Zygmunta w Krakowie. Swoim majestatycznym dźwiękiem witał on niejednokrotnie w Toruniu władców Polski, pozdrawiał armię gen. Hallera, obwieszczał wybór kard. Karola Wojtyły, ogłaszał przybycie Ojca Świętego Jana Pawła II do grodu Mikołaja Kopernika, a także ustanowienia diecezji toruńskiej i wyniesienie Bazyliki św.św. Janów do godności kościoła katedralnego.

Społeczność toruńska z radością przyjęła inicjatywę grupy dzwonników kościoła św.św. Janów w Toruniu, rozmiłowanych w dzwonie Tuba Dei, którzy zorganizowali sesję naukową na okoliczność 500-lecia istnienia tego zabytkowego dzwonu. Organizatorom spotkania należy się również wdzięczność za przygotowanie do druku materiałów sympozjum.

 + Andrzej Suski
  Biskup Toruński

Toruń, dnia 4 lipca 2001 roku

 

ñPowrót do spisu treści

 


 

Wprowadzenie

            Dzwony są szczególnym dziełem rąk ludzkich. Zwykle wiszą zamknięte w wieżach, gdzieś wysoko ponad naszymi głowami i poza zasięgiem wzroku. Jedynie docierający do nas głos bicia dzwonów zdradza nam ich istnienie. Jeżeli zdoła, choćby na krótko przykuć naszą uwagę, to nadaje tej chwili wyjątkowy charakter, wyróżnia ją spośród trwającej ciszy. Dlatego głosy bijących dzwonów są nie tylko znakiem akcentującym mniej lub bardziej istotne wydarzenia. Zawsze słychać w nich jeszcze dźwięk łagodnego, lecz nieustannego upływu czasu.

Przysłowiowa trwałość dzwonów kontrastuje w zestawieniu z kruchością człowieczej natury. Dzwony, przypominając nam o nieuchronności przemijania, nie bardzo pasują do współczesnego trybu życia. Może dlatego rzadko zastanawiamy się nad ich znaczeniem w naszej kulturze, losami, sposobem wytwarzania i wydobywania z nich głosu. Najczęściej nie znamy wyglądu dzwonów, których dźwięk słyszymy na co dzień. Nawet nie wyobrażamy sobie perspektywy, z której one przez cały czas towarzyszą nam - maleńkim istotom, zabieganym u podnóża ich smukłych siedzib. Trwają tam, często przez setki lat, budzone jedynie na parę chwil w niezmiennym rytmie przemijających zwykłych godzin, codziennych nabożeństw lub wielkich świąt. Zmieniają się tylko odwiedzające je codziennie ptaki oraz ludzie, którzy "od wielkiego dzwonu" przychodzą do nich po krętych i stromych stopniach.

            Jedynie niektóre dzwony, te najsłynniejsze, największe i zajmujące szczególne miejsce w historii, wywołują nasze silniejsze emocje. Ogromem i potęgą głosu budzą podziw dla swoich twórców i szacunek dla niegdysiejszych fundatorów. To właśnie wielkie dzwony podkreślają rangę i uświetniają ważne uroczystości religijne i narodowe, obwieszczają nam doniosłe wydarzenia, witają dostojnych gości. Zazwyczaj takie dzwony stają się ważnymi symbolami wielkich idei, niekiedy obrastają w legendy. Często fantazja splata się w nich z faktami tak bardzo, że z czasem nie można odróżnić co jest prawdą, co mitem.

            Wśród polskich dzwonów wyjątkowe miejsce zajmuje wielki toruński dzwon - Tuba Dei zawieszony na wieży katedry śś. Janów - największy średniowieczny dzwon w Polsce. Dzwon ten można przyrównać do słynnych romańskich Drzwi Gnieźnieńskich z XII wieku a także renesansowego dzwonu Zygmunta na Wawelu z 1520 roku. Jednakże o Tuba Dei wie stosunkowo niewiele osób w Polsce, nawet w samym Toruniu jego obecność jest wciąż jeszcze niedoceniana. We wrześniu 2000 roku minęło 500 lat od czasu powstania tego arcydzieła europejskiej sztuki odlewniczej. Dla uczczenia tej rocznicy oraz w celu podkreślenia znaczenia obecności Wielkiego Dzwonu w Toruniu dzwonnicy Tuba Dei zorganizowali sesję naukową, której plonem jest niniejsza publikacja.

            W tym miejscu dziękujemy osobom, które przed 11 laty wprowadziły nas w fascynującą atmosferę Tuba Dei: ówczesnemu proboszczowi ks. Zdzisławowi Wyrowińskiemu, który pozwolił nam pełnić zaszczytną funkcję dzwonników i naszemu pierwszemu przewodnikowi po wieży, znawcy tajemnic kościoła śś. Janów - kościelnemu, Panu Tadeuszowi Nogalskiemu. Doceniamy wkład wszystkich naszych poprzedników, którzy w ciągu minionych pięciu wieków dobrze opiekowali się dzwonem, wśród nich wcześniejszej grupy dzwonników, kierowanej przez Pana Ryszarda Grzywińskiego. Jesteśmy także wdzięczni Panu Adamowi Bujakowi - wybitnemu krakowskiemu fotografikowi, który jako pierwszy zwrócił uwagę i ukazał w swoich albumach majestat, wielkość i surowe piękno Tuba Dei.

            O randze Tuba Dei dobitnie świadczą następujące fakty. Przede wszystkim, Tuba Dei jest wielkim dzwonem w sensie fizycznym. Jego średnica wynosi 2,27 m, masa około 7,5 tony. Pozostaje on niezmiennie największym gotyckim dzwonem nie tylko w Polsce ale w całej Europie Środkowej. Poza tym, dzwon ten jest wielkim dziełem także w sensie jakościowym. Jest to bowiem bardzo precyzyjnie wykonany instrument muzyczny, który wciąż, po 500 latach odzywa się pełnym wielotonalnym głosem. Obok jego tonu podstawowego jest wyraźnie słyszalnych pięć alikwotów. Trzeba wiedzieć, że współczesne, renomowane firmy ludwisarskie dają zwykle tylko 25 lat na taki rozkład harmoniczny. Ważne jest, że dzwon ten został odlany w Toruniu, przez miejscowego ludwisarza - Marcina Szmidta. Świadczy to o najwyższych umiejętnościach działających na tym terenie rzemieślników. Jest również dowodem wysokiej świadomości kulturalnej, ambicjach na europejską skalę i znacznej majętności ówczesnego mieszczaństwa toruńskiego, które było jego fundatorem.

            Rzetelny i precyzyjny opis zabytkowych dzwonów nie jest sprawą prostą, gdyż trudno jest ogarnąć wszystkie aspekty z nimi związane. Po pierwsze - dzwony są to specyficzne instrumenty muzyczne, należące do grupy instrumentów samodźwięcznych, tzw. idiofonów. Po drugie - dzwony to odlewy. Ich trwałość i jakość głosu ściśle zależy od składu użytego materiału i stopnia zaawansowania technologii w danym warsztacie ludwisarskim. Po trzecie - dzwony są dziełami sztuki, których kształty i zdobienia są związane ze stylem i trendami artystycznymi epoki w jakiej powstawały. Po czwarte wreszcie - dzwony są obiektami historycznymi, które w określony sposób funkcjonują w życiu religijnym i kulturalnym danej społeczności.

            Aby uważać się za znawcę zabytkowych dzwonów, trzeba więc jednocześnie posiadać specjalistyczną wiedzę z zakresu: muzyki, ludwisarstwa, historii sztuki i historii powszechnej. Z tego względu, organizując 25 listopada 2000 roku rocznicową sesję ”Toruńskie dzwony. 500 lat Tuba Dei”, dzwonnicy Tuba Dei zaprosili do udziału w niej znawców różnych dziedzin nauki, sztuki i rzemiosła. Pokłosiem tego spotkania jest niniejsza interdyscyplinarna i w swoim zamierzeniu popularnonaukowa publikacja. Mamy nadzieję, że w przystępny sposób przybliży ona Czytelnikom tajemnice starych dzwonów, w szczególności tych z Torunia i Chełmna.

 

Tomasz Jaworski, Marek Nasieniewski i Krzysztof Przegiętka  
Dzwonnicy Tuba Dei  

 

Toruń, maj 2001 roku

 

ñPowrót do spisu treści


 

I. Dzwony średniowiecznego Torunia

Waldemar Rozynkowski

 

Dzwon jest pochodzenia azjatyckiego i znany był już w starożytności (Chiny, Babilon). Jego głos zawsze miał znaczenie mistyczne, czasem pełnił też funkcje sygnalizacyjne. W europejskich świątyniach katolickich pojawił się po raz pierwszy na przełomie VI i VII w. Włączenie dzwonów do przestrzeni sacrum dokonywało się poprzez specjalny obrzęd. Był to chrzest, taki sam jak chrzest dziecka lub poświęcenie kościoła. Od końca X w. zaczęto dzwonom nadawać imiona. Po raz pierwszy uczynił to papież Jan XIII, który poświęcając w 968 r. dzwon w bazylice laterańskiej, nadał mu imię Jan. Z biegiem czasu dzwony obdarzano także nazwami symbolicznymi, np.: Tuba Dei, Gratia Dei, Hosanna.

            W czasie najazdów i wojen dzwony często rabowano traktując je tak jak inne cenne łupy. W epoce nowożytnej kradzieży dzwonów dokonywano także ze względu na wartość ich kruszcu i częstokroć przetapiano je na działa. W Polsce najstarsze z zachowanych dzwonów pochodzą z XIV wieku.

Pierwsze informacje o toruńskich dzwonach spotykamy w źródłach już na początku XIV stulecia. Sam kościół św. Jana posiadał na pewno do końca XV wieku trzy duże dzwony, natomiast w granicach obu miast (Starego i Nowego Miasta Torunia) znajdowało się w sumie kilkanaście znacznych rozmiarów dzwonów.

Największym toruńskim dzwonem, ulanym na przełomie epok średniowiecza i nowożytności (1500 r.) pozostaje Tuba Dei. O jego ufundowaniu zadecydowały prawdopodobnie względy ambicjonalne oraz religijne. Toruń był wówczas jednym z najbogatszych miast Polski i stać go było na zrealizowanie tak wielkiego przedsięwzięcia. Poza tym w 1500 r. świętowano w Kościele okrągłą rocznicę wspomnienia narodzin Chrystusa oraz kolejny Rok Jubileuszowy. Sporych rozmiarów dzwony znajdowały się także na wieży kościoła parafialnego Nowego Miasta Torunia p.w. św. Jakuba. Jeden z nich pochodził z połowy XV w., a drugi, już nowożytny, z początku XVII w. Niestety obydwa zostały zrabowane w 1703 r. przez wojska szwedzkie.

            Dzwony średniowiecznego miasta spełniały rozległe funkcje sakralne oraz świeckie. Głos dzwonu obwieszczał najważniejsze momenty mszy św. oraz przyzywał na modlitwę Anioł Pański. W I połowie XV w. toruńskie dzwony dzwoniły często „pro pace”. Ich brzmienie miało nawoływać do odmówienia trzy razy „Ojcze nasz” i trzy razy „Zdrowaś Mario” w intencji pokoju. Głosy specjalnych dzwonów miejskich oznajmiało wschód  słońca i porę wygaszania ognia, godziny pracy i odpoczynku. Bicie dzwonu wieczorem (w lecie o godz. 21.00) obwieszczało ciszę nocną. W 1402 r. rada miasta postanowiła, że jej członkowie mają się zbierać słysząc dzwon. Za nieprzestrzeganie tego porządku grożono karami pieniężnymi. Dzwony ratuszowe obwieszczały wybory nowych władz miejskich. Poza tym ich dźwięk obwieszczał czas trwania targu oraz wzywał mieszczan pod broń. Dzwony biły także na trwogę albo radośnie witały wjeżdżających do miasta znakomitszych gości.

 

O autorze: dr Waldemar Rozynkowski jest adiunktem w Zakładzie Historii Średniowiecza Instytutu Historii i Archiwistyki UMK w Toruniu, bada zagadnienia związane m.in. z: historią Kościoła w Polsce w średniowieczu, przemianami w życiu religijnym, Kościołem w państwie krzyżackim.  

 

ñPowrót do spisu treści



II. Dzwony w Ratuszu Staromiejskim

Katarzyna Kluczwajd

W wieży toruńskiego Ratusza Staromiejskiego zachowały się cztery nowożytne dzwony autorstwa słynnych ludwisarzy: Daniela Tyma (jeden dzwon) i Michała Wittwercka (trzy dzwony).

Daniel Tym (Thieme), zapewne początkowo działał jako ludwisarz wędrowny, później aktywny był w Gdańsku, a po latach objął funkcję kierownika ludwisarni królewskiej w Warszawie, założonej w roku 1634, gdzie wykonywano działa, dzwony, naczynia, także dla odbiorców z terenów odległych od stolicy. Tymowi powierzono wykonanie tablic z napisami i figury króla Zygmunta III Wazy, umieszczonej na kolumnie przed Zamkiem Królewskim w Warszawie.

Michał Wittwerck, przedstawiciel słynnego gdańskiego rodu ludwisarskiego (wywodzącego się z początku XVII wieku), po okresie nauki u ojca otrzymał w 1700 roku tytuł mistrza, a w sześć lat później przejął jego warsztat. Był on autorem największej liczby prac pośród ludwisarzy gdańskich okresu nowożytnego. Co ciekawe - parał się on również działaniami zupełnie innego typu, a mianowicie pracami z zakresu inżynierii wodnej (projekty urządzeń wodociągowych dla miasta Gdańska).  

Należy podkreślić, że dzieje dwóch spośród opisywanych czterech dzwonów są szczególne, bowiem bezpośrednio związane z historią stosunków wyznaniowych w osiemnastowiecznym Toruniu. Dzwony te: roboty Daniela Tyma (Thiema) - z roku 1648 oraz Michaela Wittwercka - z roku 1729, przeniesiono do Ratusza ze staromiejskiego kościoła ewangelickiego po wydarzeniach związanych z tumultem toruńskim (1724 r). Co ciekawe na nowym miejscu owe dzwony nadal spełniały swoje pierwotne funkcje liturgiczne. Stanowiły one własność staromiejskiej gminy ewangelickiej aż do czasu wybudowania wieży kościoła ewangelickiego przy Starym Rynku w 1899 roku, kiedy to zostały wykupione przez miasto.

Mimo znacznej różnicy czasu powstania, obydwa dzwony mają czaszę o tulipanowym kształcie, o proporcjach charakterystycznych dla wyrobów siedemnastowiecznych, czyli średnicy dolnej zbliżonej do wysokości dzwonu. Analogiczne proporcje, kompozycja dekoracji, wymiary, pozwalają wysnuć ostrożne przypuszczenie, że być może dzwon Wittwercka wykonany został na wzór starszego egzemplarza z 1648 roku.

Bogata dekoracja dzwonu Tyma świadczy o wysokich umiejętnościach mistrza. Na szczególną uwagę zasługują precyzyjnie modelowane plakiety, przedstawiające Chrystusa Zmartwychwstałego, św. Jana Chrzciciela – patrona Starego Miasta Torunia, Matkę Boską z Dzieciątkiem na ręku, a także medalion z herbem i napisem: MIT/ GOTES HÜLFE/ .GOS MICH./ D.AN/ 16../ TIEM.

Dzwon wykonany przez Michaela Wittwercka w 1729 roku, ozdobiony jest m. in. cytatem z Psalmu 112: SIT NOMEN DOMINI BENEDICTUM ANNO 1729, który mistrz szczególnie sobie upodobał, medalionem z herbem Torunia podtrzymywanym przez anioła oraz sygnaturą mistrza: DIVINO/ AVXILIO FVDIT/ .ME.MICHAEL/ WITTWERCK/ GEDANI  - analogiczną jak na dzwonach zegarowych.

Dwa dzwony zamówione przez Radę Miejską specjalnie do wieży ratuszowej to: duży dzwon – godzinowy oraz mały – kwadransowy, stanowiące część wieżowego czasomierza, ulokowanego w tym miejscu w roku 1728. Wykonane zostały przez Michaela Wittwercka, odpowiednio: w roku 1728 oraz na przełomie lat 1728 i 1729. Swobodne tłumaczenie tekstów umieszczonych na dzwonach brzmi następująco: dzwon godzinowy - SWOBODNIE ROZBRZMIEWAJĄCY DZWON PRZEZ OKROPNY SZWEDZKI OGIEŃ ZOSTAŁ UNICESTWIONY (1703) ZNÓW WRÓCIŁ CZAS, KIEDY DŹWIĘCZY ŻYJĄCY W NICH GŁOS (1728); CZŁOWIECZE, PAMIĘTAJ, ŻE UMRZESZ; dzwon kwadransowy -  RADA MIEJSKA ODNOWIŁA W BARDZO KRÓTKIM CZASIE (1728).

Obydwa dzwony reprezentują typ nazywany cymbałowym, jako że nieruchoma podczas dzwonienia czasza uderzana była młotem. Czasze obu zabytków mają kształt tulipanowy, o proporcjach charakterystycznych dla wyrobów osiemnastowiecznych, to jest o średnicy dolnej większej od wysokości.

Toruńskie dzwony Wittwercka są wyjątkowe ze względu na swój świecki charakter, wiadomo bowiem, iż mistrz Michael wykonywał przede wszystkim dzwony dla budowli sakralnych.

 

O autorce: mgr Katarzyna Kluczwajd, historyk sztuki, jest kustoszem w Muzeum Okręgowym w Toruniu. Pracuje w Ratuszu Staromiejskim, zajmuje się Działem Rzemiosł Artystycznych.

   

ñPowrót do spisu treści



III. Dzwony w Chełmnie i ich znaczenie w życiu miasta

Anna Soborska-Zielińska

 

Zarówno w przeszłości tak i obecnie dźwięk dzwonów oznajmia ludziom ważne wydarzenia, dodaje odświętnego charakteru wszelkim uroczystościom, ostrzega przed niebezpieczeństwem, wymierza czas, żegna zmarłych. W większych miastach, które posiadały wiele świątyń oraz budynków użyteczności publicznej dzwony pełniły znacznie więcej funkcji niż w małych ośrodkach miejskich. Przykładem tego może być Chełmno, dziś niewielkie miasto liczące ok. 21 tys. mieszkańców, a w przeszłości ważny ośrodek życia religijnego i społecznego. Konfiskaty wojenne zarówno podczas I jak i II wojny światowej pozbawiły miasto najcenniejszych dzwonów. Obecnie jednym z najstarszych jest dzwon ratuszowy pochodzący prawdopodobnie z ok. 1590 r., kiedy to po renesansowej przebudowie ratusza zamówiono zegar z mechanizmem bijącym godziny u toruńskiego zegarmistrza Grzegorza Wilhelma. Inne dzwony, jak tzw. dzwon radziecki zwoływał radnych miasta, a dzwon nazywany Bierglocke oznajmiał nocne zamykanie bram.

Piękne dzwony posiadały niegdyś chełmińskie świątynie. Największą sławę uzyskał dzwon Wincenty pochodzący z 1730 r. i zamówiony przez księży misjonarzy dla kościoła farnego z okazji beatyfikacji św. Wincentego a Paulo.

Nie wyjaśnioną obecnie historię kryje w sobie średniowieczny dzwon Thornan z katedry w Uppsali. Został on wywieziony przez wojska szwedzkie w 1703 r. z Torunia. Rzeczą ciekawą jest, iż na jego płaszczu znajduje się wizerunek pieczęci chełmińskiej Rady Miasta. Najciekawszym z powodu swego elipsoidalnego kształtu jest dzwon wykonany w 1724 r. w toruńskiej lejarni Fryderyka Becka dla kaplicy na Bramie Grudziądzkiej.

Mniejsze dzwony znajdowały się w szkołach. Dziś wyszły z użycia i w większości zostały polikwidowane. Obecnie jedynie w Zespole  Szkół Zawodowych na korytarzu znajduje się w ciekawej secesyjnej oprawie niewielki, żelazny dzwonek.

Od wieków dźwięk dzwonów napełniał ludzi radością bądź smutkiem. Również dziś, choć coraz trudniej wyłowić go ze zgiełku, w którym żyjemy, nadal przypomina nam o tym, co ważne, lecz nieuchwytne.  

O autorce: mgr Anna Soborska-Zielińska, archeolog z Muzeum Ziemi Chełmińskiej. W kręgu jej zainteresowań znajdują się dzieje Chełmna, w szczególności w XIX wieku i okresie międzywojennym.

   

ñPowrót do spisu treści


 

IV. Muzyczne aspekty dzwonów

Ks. Mariusz Klimek

 

            Dzwony są instrumentami muzycznymi, mają one swoją tonację i barwę głosu. Od wieków pobudzane były do gry ręką człowieka, nierzadko artysty. Trudne to zadanie i nie każdy potrafi wydobyć z nich najpiękniejsze dźwięki. Ktoś powiedział, że “melodia ich bicia była często odzwierciedleniem duszy wprawiającego je w ruch człowieka”. Rzeczywiście dzwon, jak każdy instrument, wydający z siebie naturalne brzmienie dźwięku potrzebuje artysty.

W rodzinie instrumentów muzycznych dzwon należy zaliczyć do idiofonów uderzanych. Istniejące idiofony składają się z jednego, co najwyżej z dwóch elementów. Wyróżniamy wśród nich idiofony płytowe, do których należy np. gong, oraz idiofony naczyniowe, do których właśnie należy dzwon. Gong tym różni się od dzwonu, iż uderzony drga w samym centrum, dzwon zaś drga tylko na obrzeżu.

Dzwony występują w postaci instrumentów pustych lub zaopatrzonych w serce. Dzwony pierwszego rodzaju dzieli się na wiszące i podparte, drugiego na wiszące i ręczne. Różnorodność kształtów jest tu znaczna, o czym łatwo się przekonać. Najbardziej znany spośród nich stanowi silnie wygięta płyta, przypominająca kwiat tulipana. Dzwon taki zawiera następujące ważniejsze elementy, patrząc od dołu ku górze: krawędź dolną, wieniec, płaszcz, krawędź górną, hełm, koronę; wewnątrz znajduje się serce.

Dźwięk dzwonu posiada swoją charakterystyczną, złożoną strukturę. Występuje ton uderzeniowy (główny) i górne alikwoty (wyższe harmoniczne): kwinta, oktawa, decyma, itd.., oraz nieharmoniczne tony składowe. Dzwon jako instrument posiada osobliwe brzmienie, ponieważ jego tony składowe nie zlewają się w ściśle określoną barwę, ale są słyszalne osobno, jako np. akord durowy. Od ich zestrojenia zależy szlachetność brzmienia instrumentu.

Próby zmechanizowania techniki gry i zbudowania całkowicie samoczynnych instrumentów muzycznych doprowadziły do powstania instrumentów mechanicznych, czyli automatofonów. Wyposażone są one w obrotowy walec z kolcami, bądź perforowane krążki czy też taśmy papierowe, które są swoistym rodzajem notacji utworu muzycznego. Odpowiednie połączenie takiego środka zapisu muzyki z mechanizmem złożonym z prostych dźwigni lub urządzeń cięgłowych umożliwia automatyczne wydobywanie dźwięków z elementów grających i całkiem wierne odtwarzanie danego utworu. W przypadku kurantów to właśnie dzwony są wykorzystywane do wydawania dźwięków.

Pierwsze automatofony pojawiły się w XIII wieku w formie zestawów dzwonów  - tzw. carillon, które mogły być połączone z mechanizmem zegara wieżowego. W Holandii np. nie było niemal miasta, gdzie wieża kościelna lub ratuszowa nie miałaby takiego urządzenia. Z muzycznego punktu widzenia nie miały one jednak większego znaczenia, dopóki w XVI wieku zaczęto uruchamiać carillon nie na drodze automatycznej, lecz za pomocą klawiatury.

Istnieją również dzwony będące instrumentami muzycznymi w ścisłym tego słowa znaczeniu. Są one wykorzystywane w orkiestrach symfonicznych. Użycie w orkiestrze właściwych dzwonów kościelnych jest niemożliwe ze względu na ich rozmiary, ciężar i koszt. Mimo to w partyturach orkiestrowych (zwłaszcza dzieł muzyczno - scenicznych) spotyka się dzwony najrozmaiciej strojone, niekiedy nawet kilka dzwonów w tym samym utworze (np. R. Wagner w “Parsifalu” zastosował cztery dzwony: c, G, A, E). Z powyższych względów dzwony zastępowane są przez przyrządy, wydające dźwięk zbliżony do właściwych dzwonów.

 

O autorze: ks. dr Mariusz Klimek, muzykolog, jest opiekunem i dyrygentem toruńskiego chóru kościelnego "Tibi Domine".


ñPowrót do spisu treści


 

V. „Vivos voco, mortuos plango, fulgura frango” – rzecz o dzwonach

Marek Grzegorz Zieliński

 

Vivos voco, mortuos plango, fulgura frango – żywych zwołuję, zmarłych opłakuję, pioruny kruszę, to inskrypcja, którą można odnaleźć na dzwonie katedry w Szafuzie w Szwajcarii. W tym samym tonie była utrzymana modlitwa wypowiadana niegdyś przez biskupów podczas aktu poświęcenia. Inskrypcja ta w pełni oddaje funkcję dzwonów, które wyznaczały rytm życia ludzkiego, a także wyraża przekonanie, że dźwięk dzwonu chroni przed wszelkiego rodzaju kataklizmami. Tak więc dźwięk dzwonu urasta tu do symbolu Bożej Opatrzności.

Pewną ironią losu jest, że to, przed czym dzwony miały chronić ludzi, było jednocześnie największym zagrożeniem dla nich samych. Wojny, pożary, uderzenia piorunów, wichry,  wreszcie naturalne zużycie, a w konsekwencji ich przelewanie, są podstawowymi czynnikami ograniczającymi czas życia i liczbę dzwonów.                       

Czar i urok dzwonów jest tak silny, że ich oddziaływanie zakreśla bardzo szeroki krąg. Ot chociażby stanowią inspirację dla literatów, budząc zarówno uczucia estetyczne jak i patriotyczne, zmuszając do refleksji nad istotą życia. Ich urokowi uległ m.in. Fryderyk Schiller i Adam Mickiewicz. Są dzwony źródłem wielu historii i legend. Wystarczy tylko wspomnieć o legendzie krakowskiego Zygmunta. Wielce imponująca jest też historia zawieszenia toruńskiego Tuba Dei. Do rangi legendy urastają czasami informacje o wadze dzwonów.

Dzwonami interesują się także historycy i historycy sztuki. Niestety, stan naszej wiedzy na ten temat jest niezadowalający. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Po pierwsze są to zabytki kultury materialnej, do których dostęp jest bardzo trudny. Po drugie jest ich bardzo dużo i są rozproszone po całym kraju i poza granicami. Po trzecie trzeba połączyć trudną w tym wypadku kwerendę archiwalną z pełną inwentaryzacją tychże zabytków w terenie, a to niewątpliwie przekracza możliwości pojedynczego badacza. Inwentaryzacja dzwonów jest nieodzowna. Powinna ona dostarczyć podstawowych danych: materiał z którego dzwon jest wykonany, wymiary (wysokość, średnica i grubość wieńca), czas powstania, ludwisarze i fundatorzy, miejsce wykonania odlewu, identyfikacja stylistyczna ornamentyki, inskrypcje, walory dźwiękowe (tonacja, czas trwania pogłosu). Kwerenda archiwalna powinna przynieść nie tylko bogatą wiedzę co do roli społecznej dzwonów, ale również o ludwisarzach którzy je tworzyli, często o tych, o których już dawno nie ma śladu w pamięci ludzkiej. Jest to zadanie bardzo ważne, bo tylko w ten sposób możemy przeprowadzić właściwą ocenę znaczenia poszczególnych ludwisarzy i ośrodków. Inwentaryzacja nie poparta badaniami archiwalnymi może przynieść skrzywiony obraz, gdyż jest wielce prawdopodobne, że obecny stan zachowania dzwonów w Polsce w dużej mierze wynika ze świadomej selekcji hitlerowskiego okupanta podczas ostatniej wojny światowej.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że liczba zabytkowych dzwonów w Polsce jest skromna w porównaniu z innymi krajami Europy. Istotny wpływ wywarły tu rekwizycje wojenne. Najstarsza wzmianka o grabieży dzwonów w Polsce pochodzi z czeskiej kroniki Kosmasa i dotyczy wywiezienia z Gniezna przez księcia Brzetysława ok. 1039 roku olbrzymich dzwonów. Także dzwony wywozili w trakcie wojny północnej (1700-1721) Szwedzi. Zagarnięty wówczas toruński dzwon z kościoła benedyktynek Tornan po dzień dzisiejszy znajduje się w katedrze w Uppsali. Proceder ten trwał aż po XX wiek. I i II  wojna światowa wywołały tu szczególne spustoszenie. Dzwony wywozili zarówno Niemcy, Austriacy jak i Rosjanie. Szczególnie krwawe są tu lata 1915-1917 i 1941-1942. Straty należy szacować w tysiącach. Niemniej jednak ocalałe dzwony pozwalają w dalszym ciągu na ocenę wkładu ludwisarzy w dziedzictwo kulturowe.                                

Dzięki napisom na dzwonach i materiałom archiwalnym możemy przytoczyć nazwiska najwybitniejszych ludwisarzy działających w Polsce i z Polską związanych. W niemałej grupie około 170 ludwisarzy, odnotowujemy zarówno rodzimych mistrzów jak i licznych cudzoziemców. Ci ostatni przybywali głównie z Niemiec, Francji, Czech, a nawet z Węgier i Szwecji. Wiodącą rolę w polskim ludwisarstwie odegrali mistrzowie z Norymbergii, przybywający przede wszystkim w okresie schyłku średniowiecza i dobie renesansu. Począwszy od okresu renesansu zaczęła się dominacja rodzimych ludwisarzy, chociaż nadal oddziaływały na tereny polskie takie ośrodki jak Wrocław i Królewiec, a nawet Ryga. W XVI wieku importowano także dzwony z Niderlandów. W XIX wieku zaczęto ponadto sprowadzać dzwony z wielkich odlewni niemieckich w Apoldzie, Bochum, Recklighausen.

Wśród rodzimych ośrodków na czoło wysuwają się przede wszystkim wielkie miasta: Gdańsk, Kraków, Warszawa, Lwów, Wilno, Toruń, Poznań, Płock, a w czasach późniejszych: Kałusz, Węgrów, Chełmno, Przemyśl, Pustelnik, Olsztyn. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że czołowym ośrodkiem odlewnictwa dzwonów był Gdańsk. Świadczy o tym nie tylko ilość zachowanych dzwonów odlanych przez tamtejszych mistrzów, ale również promień oddziaływania. Gdańsk, jak żadne inne miasto Rzeczypospolitej, może pochwalić się kilkoma wybitnymi rodami ludwisarskimi: Bennigków, Wittwercków, Anthonych, Weinholdów i Schultzów w których profesja ta była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Na mapie ludwisarstwa polskiego Gdańsk jaśnieje nieprzerwanie od XV aż po XIX wiek – co jest ewenementem. Znaczące, aczkolwiek niedoceniane miejsce wśród ośrodków ludwisarskich zajmuje Toruń. Jako ośrodek ludwisarski zasłynął już w początku XVI, a następnie w II połowie XVII i początku XVIII wieku. Toruń może poszczycić się działalnością kilkunastu ludwisarzy zaliczanych do najlepszych w skali kraju. Byli to: Marcin Schmidt, Łukasz Krieger, Tomasz Litkensee, Dionizy Blandner, Augustyn Koesche, Henryk Wreden, Fryderyk Beck, Fryderyk Rekman, Franciszek Krieger, Jerzy Fryderyk Henig, Mikołaj Petersilge.

 

O autorze: dr Marek G. Zieliński, historyk z Zakładu Historii Nowożytnej Polski XVI-XVIII wieku Instytutu Historii Akademii Bydgoskiej. Prowadzi badania z zakresu historii kultury i dziejów Chełmna.

 

ñPowrót do spisu treści


 

VI. O dawnej i współczesnej sztuce ludwisarskiej

Bogumiła Felczyńska

 

            Ludwisarstwo jest tą dziedziną rzemiosła artystycznego, która już samą swoją nazwą przywołuje atmosferę dawnych czasów. Kojarzy się z czymś odległym, tajemniczym, zapomnianym. “To zawód ginący” - mówią etnografowie, muzealnicy, odlewnicy i nauczyciele. Jednak rozwój zakładów ludwisarskich w ostatnich latach i stałe zapotrzebowanie na ich wyroby wskazują, że jest przeciwnie.

            Pracownie ludwisarskie najczęściej zajmowały się wytwarzaniem dzwonów, ale niegdyś odlewały także armaty. W ten sposób miały one zamówienia zarówno w czasie wojny, jak i w czasach pokoju. Obecnie istniejące ludwisarnie odlewają głównie dzwony. Im mniej uwagi zakład poświęca produkcji pobocznej - tablicom, pomnikom, itp. - tym lepiej. Dzwony są bowiem bardzo “zazdrosne" i chcą skupić na sobie wyłączną uwagę swojego twórcy. Za to odpłacają się pięknym dźwiękiem i trwałością.

            Dzwony odlewa się z brązu. Jest to stop miedzi z cyną (78% Cu, 22% Sn). Zawartość innych pierwiastków powinna być śladowa, dlatego do sporządzenia brązu używa się najczystszych metali, jakie tylko można zdobyć. Wtedy wykonany instrument jest dźwięczny, ma czysty ton i długi pogłos. Brąz topi się w piecu, w przypadku naszego warsztatu – szybowym. Do uzyskania pożądanej temperatury (powyżej 1000°C) wykorzystuje się podciśnienie, wytworzone w komorze piecowej dzięki kilkumetrowemu kominowi. Piec nagrzewa się najpierw twardym drewnem (dąb, buk, brzoza), potem wprowadza się koks i stopniowo dodaje metal. Przygotowanie i rozgrzewanie pieca trwa około trzy doby. Kiedy stop osiąga odpowiednie parametry, następuje spust. Płynny brąz wprowadzany jest do kolejno otwieranych form, zakopanych w jamie odlewniczej.

            Formy do odlewu dzwonów są wykonane z gliny. Najpierw buduje się rdzeń, potem tzw. dzwon fałszywy i na końcu kapę. Te trzy integralne części nakłada się na siebie a po wypaleniu całej tej formy są one ponownie rozdzielane. Wtedy dzwon fałszywy niszczy się, zostawiając jedynie rdzeń i kapę, między którymi pozostaje wolna przestrzeń o kształcie przyszłego dzwonu. Wcześniej, jeszcze na etapie tworzenia fałszywego dzwonu jest on ozdabiany inskrypcjami i ornamentami. Jego glinianą powierzchnię pokrywa się warstwą łoju zwierzęcego, a do niej przylepia się elementy zdobnicze, wykonane z masy woskowej. Podczas wypalania formy wosk i tłuszcz wytapiają się, pozostawiając w kapie odciśnięte negatywy ozdób.

            Wykonana w ten właśnie sposób forma jest zakopana w jamie odlewniczej tuż przy piecu. Zazwyczaj równocześnie odlewa się pięć lub sześć dzwonów, zależnie od ich wagi. Po dokonaniu spustu dzwony dojrzewają w jamie mniej więcej dwie doby. Następnie są wykopywane, formy rozbija się i wydobywa z nich odlewy. Odczyszczone dzwony okuwa się, tzn. montuje do nich jarzmo i wtedy są już gotowe do pracy przez długie, długie lata.

            Ludwisarstwo jest rzemiosłem artystycznym, którego nie można nauczyć się w żadnej szkole. Przekazuje się je z pokolenia na pokolenie wyłącznie członkom rodziny. Rodzina Felczyńskich zajmuje się dzwonami już od 1808 roku. Pierwsza odlewnię założył Michał Felczyński w Kałuszu, niedaleko Lwowa. Po nim warsztat przejął syn Franciszek, a potem jego synowie – Ludwik, Michał, Jan i Kajetan. Obecnie działa w Polsce kilka ludwisarni. Trzy z nich prowadzą potomkowie Michała Felczyńskiego. Dzwony Felczyńskich są przez znawców cenione bardzo wysoko, ponieważ w tym przypadku umiejętności zawodowe przekazywane są metodami najbardziej tradycyjnymi: poprzez naukę w warsztacie, we wzajemnych relacjach mistrz - uczeń i bezpośredni kontakt z tworzywem. Doświadczenia pokoleń ludwisarzy nadal się kumulują i owocują dziełem doskonałym, lub bardzo bliskim doskonałości...

            Trudno policzyć wszystkie dzwony odlane przez pracownie Felczyńskich, ale jest ich już co najmniej kilkadziesiąt tysięcy. Wiszą na dzwonnicach kościołów nie tylko w Polsce. Ich głos można usłyszeć w wielu krajach, także w najdalszych zakątkach świata. Średnio odlewnia wytwarza około 120 dzwonów rocznie. Obecnie największe zapotrzebowanie jest na dzwony średniej wielkości – od 100 do 1000 kg, najczęściej w zestawach trójgłosowych.

 

O autorce: Pani Bogumiła Felczyńska jest absolwentką Wydziału Sztuk Pięknych UMK, pracuje w Ludwisarni Felczyńskich - Taciszów (koło Gliwic), zajmuje się projektowaniem i wykonywaniem zdobień dzwonów.

 

ñPowrót do spisu treści


 

VII. Smutne losy towarzyszy Tuba Dei podczas okupacji we wspomnieniach świadka tamtych czasów

Zdzisław Klemp

 

Zdzisław Klemp urodził się 29 lipca 1925 w Toruniu. Przed wojną był ministrantem w kościele św. Janów. Jak wynika z jego wspomnień, na wieży wisiało wówczas pięć dzwonów: Tuba Dei, Siostra, Kulawy, Pogrzebowy, Kiejzegloka. Wielki dzwon Tuba Dei bił dwa razy do roku: na Wielkanoc i Boże Ciało. Do jego kołysania odkomenderowywani byli żołnierze garnizonu toruńskiego. Natomiast na co dzień zaszczytu uruchamiania mniejszych dzwonów dostępowali starsi ministranci.

W czasie okupacji Pan Zdzisław Klemp pracował w niemieckim wojskowym biurze  budowlanym "Heeresbauamt Thorn", którego siedziba mieściła się nieopodal kościoła Świętojańskiego. W 1942 lub 1943 roku, wracając wieczorem z pracy słyszał kilkakrotnie dochodzące z wieży zgrzyty ręcznej piły do metalu. Jak się później dowiedział od organisty pana Rutkowskiego, były to odgłosy niszczenia Siostry, którą Niemcy przetopili na surowiec dla potrzeb wojska.

Pan Klemp uważa, że należy zbadać historię dzwonu Siostrzanego i że jego rabunek nie może być puszczony w niepamięć.  

ñPowrót do spisu treści


 

VIII. Dzwony Starego i Nowego Miasta Torunia - stan obecny

Tomasz Jaworski, Marek Nasieniewski, Krzysztof Przegiętka

 

Od 1997 roku staromiejski zespół zabytków w Toruniu figuruje na liście światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Dopełnieniem duchowym i materialnym, a zarazem integralną jego częścią  jest wielki dzwon Tuba Dei (Trąba Boża). Jest to największy w Europie Środkowej średniowieczny dzwon kołysany. Dolna średnica jego kielicha wynosi 2,27 m, wysokość wraz z koroną 2,0 m a masa około 7,5 tony (w tym 200-tu kilogramowe, żelazne serce). Ulał go w 1500 roku, w Toruniu miejscowy ludwisarz, Marcin Szmidt. Obecność wielkiego dzwonu w Toruniu, niegdyś jednym z największych polskich miast, nie jest przypadkowa. Tuba Dei świadczył wówczas o wielkości i znaczeniu grodu. Do dziś budzi on podziw dla swego twórcy i szacunek dla mieszczan, którzy dzwon ufundowali.

Tuba Dei ma surowy gotycki wystrój, zdobią go jedynie 4 nieduże płaskorzeżby. Są to postacie patronów świątyni: św. Jana Chrzciciela (będącego jednocześnie patronem miasta) i św. Jana Ewangelisty oraz św. Barbary (patronki ludwisarzy) i św. Katarzyny. Pod koroną biegnie majuskułą łaciński napis:


który w pełnym rozwinięciu i w tłumaczeniu na język polski brzmi:

ROKU PAŃSKIEGO 1500; 22 DNIA WRZEŚNIA JA TRĄBA BOŻA KU CHWALE BOGA I ŚWIĘTYCH JANÓW CHRZCICIELA I EWANGELISTY PATRONÓW TEJ ŚWIĄTYNI ZOSTAŁAM ODLANA.

  Tuba Dei pozostaje zawieszony na oryginalnym drewnianym belkowaniu z 1433 roku, na masywnej wieży dzwonnej katedry p.w. śś Janów. Aby umieścić go na wysokości 34 m zbudowano długą, drewnianą pochylnię, po której, ponad dachami kamienic, dzwon ten wciągało 7 dorodnych wołów. Z wydarzeniem tym wiąże się jedna z toruńskich legend. Tuba Dei jest bardzo precyzyjnie wykonanym instrumentem muzycznym. Delikatnym puknięciem można ponad 7-tonowego kolosa pobudzić do drgania. Kolejną niezwykłą cechą Tuba Dei, wyróżniającą go spośród innych dzwonów, jest fakt, że do rozkołysania go używa się siły nie rąk - lecz nóg. Wykorzystuje się w tym celu zmyślny mechanizm, ale i tak potrzeba do tego od czterech do sześciu silnych osób. Ton zasadniczy as z oktawy małej z czterema dobrze słyszalnymi alikwotami i innymi tonami tworzy akord w tonacji zbliżonej do durowej. Charakterystyczne, nierówne bicie Tuba Dei jest spowodowane lekkim odchyleniem kielicha dzwonu od jego optymalnego położenia tak, że z jednej strony serce uderza we wieniec nieco słabiej. Dzięki temu tajemniczy i szacowny głos wielkiego dzwonu jest dobrze rozpoznawalny w chórze innych toruńskich dzwonów. Dlatego niezmiennie, od ponad 500 lat, dźwięk Tuba Dei tak wspaniale podkreśla wagę ważnych wydarzeń i doskonale współbrzmi z atmosferą największych świąt. Obecnie można go usłyszeć jedynie kilka razy w roku. Głos Tuba Dei wita nadejście Nowego Roku i początek Świąt Wielkanocnych, jest sygnałem do rozpoczęcia procesji z okazji Święta Bożego Ciała, uświetnia obchody Dnia Odzyskania Niepodległości (11 listopada) i ogłasza Boże Narodzenie. Niegdyś witał w Toruniu polskich królów a ostatnio, 7 czerwca 1999 roku Papieża Jana Pawła II.

Wielki dzwon, chluba Torunia, szczęśliwie przetrwał wszystkie zawieruchy historii. Niestety inne cenne dzwony toruńskie nie uniknęły grabieży. W 1703 roku został zrabowany przez Szwedów XV-wieczny dzwon z kościoła pw. św. Jakuba. Dziś znajduje się on w północnej wieży katedry w Uppsali, gdzie jest nazywany Torunianinem (Thornan). Posiada on średnicę około 1,70 m i masę ponad 3 tony dzięki czemu cieszy się sławą największego średniowiecznego dzwonu w Szwecji. W tym samym czasie Szwedzi zrabowali z kościoła św. Jakuba także największy dzwon. Ten pochodzący z 1634 roku i ważący około 6,2 tony olbrzym pękł jednak w trakcie transportu i cztery lata później został przetopiony. Obecnie on również wisi w katedrze prymasowskiej w Uppsali do dzis pozostając największym szwedzkim dzwonem. Najgorszy los spotkał Siostrę - dzwon z 1437 roku, który był zawieszony obok Tuba Dei. Średnica Siostry wynosiła 1,70 m, masa około 4 ton. W 1942 lub 1943 roku został on pocięty przez Niemćow. W kawałkach przetransportowano go z wieży a następnie przetopiono, wykorzystując jego cenny spiżowy kruszec na potrzeby wojska.

Wśród czterech zachowanych do dzisiaj w Toruniu dzwonów gotyckich uwagę zwarca dzwon św. Wawrzyńca z kościoła NMP. Został on odlany ze spiżu w 1386 roku, jego dolna średnica wynosi 1,06 m. Obecnie św. Wawrzyniec pozostaje trzecim pod względem wieku dzwonem w Polsce obok Nowaka z katedry na Wawelu, który jest datowany na I połowę XIV wieku i odlanego w  roku 1382 dzwonu z kościoła farnego w Bieczu.

 

Tabela. Dzwony znajdujące się w średniowiecznych granicach Starego i Nowego Miasta Torunia,
wg autorów.

 

L.p.

Data ulania, ludwisarz

Imię lub potoczna nazwa dzwonu

Dolna średnica, kruszec

 

 

Kościół p.w. Najświętszej Marii Panny:

1

1386

św. Wawrzyniec

1,06 m, spiż

 

 

Katedra p.w. śś. Janów:

2

1412

Pogrzebowy

0,95 m, spiż

 

3

1500, Macin Szmidt

Tuba Dei

2,27 m, spiż

 

4

1766, Mikołaj Petersilge

Kulawy

1,22 m, spiż

 

 

Kościół p.w. św. Jakuba:

5

XIV/XV w.

 

1,05 m, spiż

 

6

1770, Mikołaj Petersilge

 

0,77 m, spiż

 

7

1847, Fryderyk Schultz

 

0,96 m, spiż

 

8

XIX/XX w. (sygnaturka)

 

0,30 m, stal

 

 

Kościół p.w. św. Katarzyny:

9

1897

 

0,90 m, stal

 

 

Kościół p.w. św. Ducha:

10

1898

 

0,97 m, spiż

 

11

1961 (sygnaturka)

 

0,31 m, stal

 

 

Kościół p.w. św. Szczepana:

12

1892

 

0,84 m, stal

 

13

1899

 

0,80 m, stal

 

 

Ratusz Staromiejski:

14

1648, Daniel Tym

 

0,79 m, spiż

 

15

1728, Michael Wittwerck

Godzinowy

1,19 m, spiż

 

16

1728, Michael Wittwerck

Kwadransowy

0,96 m, spiż

 

17

1729, Michael Wittwerck

 

0,75 m, spiż

 

   

O autorach: mgr Tomasz Jaworski, mgr Marek Nasieniewski i dr Krzyszof Przegiętka są pracownikami naukowymi Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Prywatnie ich pasją jest społeczne i bezinteresowne pełnienie zaszczytnej funkcji dzwonnika Tuba Dei.

 

ñPowrót do spisu treści


Opracowanie i edycja www: K. Przegiętka